Maszyna do tynku to dla ekipy wykończeniowej inwestycja na lata. Dobrze dobrana przyspiesza pracę i porządkuje harmonogram. Źle dobrana stoi w kącie albo blokuje się na pierwszym trudniejszym materiale.
Najpierw zakres prac, potem katalog
Wybór warto zacząć od prostego pytania: czym firma zajmuje się na co dzień. Ekipa, która tynkuje głównie wnętrza w domach jednorodzinnych, potrzebuje innej maszyny niż firma wykonująca elewacje, wylewki czy prace na wielokondygnacyjnych budynkach. Różnice dotyczą nie tylko mocy, ale też masy urządzenia, sposobu transportu i rodzaju materiału, jaki maszyna jest w stanie przepompować.
Przy porównywaniu ofert przydaje się krótka lista kryteriów:
- rodzaj materiałów i maksymalne uziarnienie, jakie przyjmuje pompa,
- zasilanie 230 V lub 400 V,
- odległość i wysokość tłoczenia,
- pojemność zbiornika lub leja,
- masa i możliwość rozłożenia maszyny na moduły,
- dostępność części eksploatacyjnych, przede wszystkim statora i rotora.
Zasilanie, wydajność i zasięg tłoczenia
To jedno z pierwszych ograniczeń w praktyce. Na wielu budowach, zwłaszcza w remontowanych mieszkaniach, dostępne jest tylko zwykłe gniazdo jednofazowe. Maszyna 230 V daje wtedy swobodę, bo nie trzeba czekać na przyłącze siłowe ani wozić własnego zasilania.
Wersje 400 V pracują na prądzie trójfazowym. Sprawdzają się tam, gdzie przyłącze siłowe jest standardem, a więc na większych budowach i przy dużych powierzchniach. Część producentów oferuje ten sam model w obu wariantach zasilania, co ułatwia decyzję firmie, która działa w różnych warunkach.
Wydajność agregatu zależy w dużej mierze od zastosowanej pompy ślimakowej, czyli pary stator i rotor. Ta sama maszyna z inną pompą może podawać inną ilość materiału na minutę i przyjmować inne uziarnienie. Dlatego przy porównywaniu modeli trzeba patrzeć na konkretną konfigurację, a nie tylko na nazwę urządzenia.
Drugi parametr to zasięg. Odległość tłoczenia mówi, jak daleko od maszyny może pracować tynkarz z lancą. Wysokość tłoczenia określa, ile kondygnacji da się obsłużyć bez przestawiania agregatu. W domu parterowym to drobiazg. W kamienicy bez windy różnica kilkunastu metrów decyduje o tym, czy maszyna stanie na podwórku, czy trzeba ją wnosić na piętro.
Materiał decyduje o typie maszyny
Agregaty tynkarskie dzielą się z grubsza na kilka grup:
- Maszyny tynkarskie do suchych mieszanek workowanych, które same mieszają materiał z wodą. Pracują z tynkami gipsowymi, cementowo-wapiennymi, zaprawami i wylewkami.
- Maszyny tynkarsko-szpachlarskie, które obsługują zarówno tynki, jak i masy szpachlowe.
- Agregaty do materiałów gotowych, elewacyjnych i szpachlowych, zwykle lżejsze, z lejem zasypowym i pistoletem natryskowym.
- Duże jednostki z mieszalnikiem, przeznaczone do cięższych zapraw, betonu drobnoziarnistego i większych ilości materiału.
Firma wykończeniowa, która robi zarówno tynki, jak i gładzie, często kończy z dwiema maszynami. Jedna obsługuje ciężkie zaprawy, druga szpachle i masy gotowe. To zwykle lepsze rozwiązanie niż szukanie urządzenia, które robi wszystko, ale nic do końca dobrze.
Przykład gamy modeli – od M-1 do M-10
Dobrym punktem odniesienia jest oferta polskiego producenta Agregaty Małek, której agregaty tynkarskie zebrano w jednej kategorii sklepu, z filtrami według zastosowania, zasilania, typu pompy, maksymalnej granulacji i zasięgu tłoczenia. Model M-1 Max 230V to maszyna tynkarsko-szpachlarska z pompą D6-3, ciśnieniem tłoczenia do 40 bar i zbiornikiem 70 kg, przystosowana także do gotowych gładzi. M-2 Max 400V jest mobilny, na czterech kołach, z pompą D6-3 podającą 21 l/min, odległością podawania 40 m i wysokością 15 m. M-4 Max występuje w wersjach 230 V i 400 V, ma zbiornik około 150 l i możliwość podłączenia silomatu, a w ofercie są też odmiany z czujnikiem poziomu zaprawy i do iniekcji. M-6 Max na 230 V służy do szpachli, klejów do styropianu i tynków elewacyjnych o uziarnieniu do 4 mm, z płynną regulacją wydajności do 20 l/min. Najcięższy M-10 Max 400V z mieszalnikiem talerzowym 100 l podaje materiał na odległość do 60 m i wysokość do 40 m, a z pompą 2L6 przyjmuje ziarno do 6 mm. Producent udziela na M-4 Max 230V i M-10 Max 12-miesięcznej gwarancji.
Niezależnie od marki, przy zakupie łatwo przeoczyć kilka spraw. Masa urządzenia ma znaczenie przy codziennym transporcie busem. Maszyna, którą da się rozłożyć na moduły, oszczędza plecy ekipy. Liczy się też sterowanie: płynna regulacja obrotów pompy, cofanie mieszanki przy zatorze i zabezpieczenie silników przed przeciążeniem realnie zmniejszają liczbę przestojów.
Na koniec warto policzyć koszty eksploatacji. Stator i rotor zużywają się z każdym sezonem, podobnie węże i mieszaki. Szybki dostęp do tych części i do serwisu bywa ważniejszy niż kilka litrów różnicy w wydajności na minutę.
Artykuł sponsorowany