Dodano: 18.02.2016

Czerń wchodzi… lecz nie na salony, a do kuchni

Czerń wchodzi… lecz nie na salony, a do kuchni

Dziś kolejna odsłona mojej dopieszczanej kuchni. Ostatnio przy okazji opowieści o firance (KLIK!), zdradziłam Wam pewien szczegół, który wzbudził zainteresowanie niejednej osoby: stół, krzesła i lampy, które skąpałam w czerni. Czerń w mojej kuchni? Tak, to ją mocno odświeżyło!

Na pewnym etapie moja dopieszczona kuchnia zaczęła wyglądać nieco przeładowanie. Impulsem do najnowszych zmian w części roboczej mojej kuchni było to, że zepsuła mi się zmywarka. Z racji, że o naprawie już niestety nie mogło być mowy, a na na nowy sprzęt mnie raczej nie stać, stwierdziłam: trudno – precz stąd! W jej miejsce idealnie zmieściła mi się szafka/komódka, która stała dotąd w łazience – więc cudownie!

Spójrzcie na finalny efekt, tam, w kącie:

 

DSCN8893

Blat na komódkę zdjęłam ze zmywarki, choć marzy mi się taki prawdziwie drewniany, bo ten nieco mnie razi. Zmiana będzie, na pewno! Póki co jednak zrobiłam lniane, marszczone zasłonki do komódki. wykręciłam również drzwiczki z szafki zlewozmywakowej i tam też zamocowałam zasłonkę. Mam cottage wygląd, a jakże!
Mało mi jednak było. Złapałam za pędzel i wymalowałam płytki na czarno. Strachu nie było – wcześniej te płytki już dwa razy przemalowywałam na biało!
Efekt? Jest o wiele spokojniej, mniej to wszystko tak razi różnorodnością – takie moje wrażenia. A Wasze?
DSCN8875
To teraz już wiecie, jak czerń wkroczyła do kuchni.
Czy na tym jej metamorfozy się skończą? Ależ skąd! Znacie mnie już chyba na tyle!
A jeżeli nie tylko mnie znacie, ale i uważacie, że ze mnie kobieta z prawdziwą pasją… może to potwierdzicie oficjalnie głosując w konkursie portalu urządzamy.pl na Sandrę Kopyt (to ja 😉 ) – link do konkursu znajdziecie tu: KLIK!
Z góry Wam dziękuję!